poniedziałek, 28 kwietnia 2014

<3 <3 <3 Hey <3 <3 <3
Co tam u Was słychać?

Mam tutaj dla was wywiad z Niekrytym Krytykiem :D

Jako jedyny vloger w Polsce osiągnął ponad 500 tysięcy subskrybentów na portalu YouTube. Każdy jego film cieszy się ogromną oglądalnością, a także wywołuje lawinę komentarzy – negatywnych i pozytywnych. Sprzedaje koszulki z nadrukami inspirowanymi jego nagraniami i twórczością. Wydał książkę, która, mimo że znajduje się w kategorii „literatura młodzieżowa”, jest idealną lekturą zarówno dla starszych, jak i młodszych, bo każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Na co dzień obserwuje, ocenia i krytykuje, co mu się żywnie podoba, a mimo to wszystko zawsze uchodzi mu na sucho.
I choć budzi ekstremalnie różne emocje, to nie można zaprzeczyć, że w sferze polskiego Internetu i vlogów stał się postacią kultową, na której wielu się wzoruje. Ale nadaremno te starania, bowiem trudno będzie wypracować w sobie taki czar, niebanalność i naturalność, jakimi charakteryzuje się Niekryty Krytyk. A czego jeszcze potrzeba, by zostać gwiazdą Internetu? O tym i o kilku innych sprawach mówi w poniższym wywiadzie Maciej Frączyk!


Darja: Jak wyglądało Twoje życie przed Niekrytym Krytykiem?
Maciej Frączyk: Było na pewno inne, bardziej „normalne”. Wstawałem o 7, szedłem do pracy, robiłem swoje. Nikt nie robił mi ukradkiem zdjęć ani nie śledził mnie w sklepowych alejkach :) Tak naprawdę moje życie nie zmieniło się aż tak bardzo.
Dalej robię swoje, tylko później wstaję. Wiele osób narzeka na życie w Polsce, na to, że nie ma pracy, ludzie są wiecznie niezadowoleni. A jak jest z Tobą – czujesz się szczęśliwy, spełniony?
Coś czuję, że gdybym poczuł się spełniony, przestałbym robić filmy, przestał robić cokolwiek. Poczucie spełnienia zabija kreatywność i determinację, a bez tego nie da się przetrwać w Internecie. Czy jestem szczęśliwy? Wiesz, jestem tak naprawdę normalnym gościem, który też ma swoje problemy i zmartwienia. Bywam szczęśliwy i nieszczęśliwy, jak każdy normalny, myślący człowiek, który zderza się czasem z twardą rzeczywistością.
Jakie cechy są niezbędne, by tak jak Ty robić coś, co się lubi, i na tym zarabiać?
Przede wszystkim wiara w siebie i dystans. Bardzo szybko ugniesz się pod ciężarem negatywnego przyjęcia, jeśli zbyt blisko dopuścisz do siebie nienawiść, której w Internecie pełno. Dobrze też być przystojnym, wyszczekanym, inteligentnym i kreatywnym. Taki żarcik… z tym przystojnym. Reszta to prawda.
A co jeśli ktoś nie posiada jednej z tych cech, ale nadal pragnie robić to co Ty? Da się to jakoś zamaskować, ukryć?
Jestem pewien, że tak. Z drugiej strony, wiesz, ja pragnę grać na ataku z Messim albo tłuc perkusję pod głos Bellamy’ego i zamaskowanie czegokolwiek niewiele tu zmieni.
W sieci można przeczytać, że jesteś idolem, guru nastolatek – jak się z tym czujesz? Spoczywa na Twoich barkach ogromna odpowiedzialność!
Chcesz, żebym miał kryzys twórczy?!
Teksty, które wypowiadasz w swoich filmikach, są używane przez Twoich fanów w normalnych rozmowach na co dzień. Czy miałeś kiedyś sytuację, podczas której, np. w sklepie, kupując ziemniaki, nagle usłyszałeś: „Ja to bym zjadł batona”. Czy kiedykolwiek spodziewałeś się, że Twoje riposty, komentarze staną się tak popularne?
Chyba każdy, kto zaczyna taką działalność, powinien zakładać oba ekstrema i liczyć, że uda się wbić w coś pomiędzy. Wiesz, z jednej strony może kiedyś odniesiesz sukces, a ludzie będą Cię cytować, a z drugiej strony może zostaniesz wyśmiany, skompromitujesz się i będzie jeden wielki wstyd. Byłem, przynajmniej teoretycznie, gotowy na jedno i drugie. Nie spodziewałem się aż tak ogromnej skali popularności „Niekrytego Krytyka”, ale któż się spodziewał? Z jakiegoś powodu żadnemu innemu vlogerowi czy showmanowi w Polsce nie udaje się dobić nawet do połowy odsłon, jakie generuje mój kanał, tak że chyba mam powód do zadowolenia. Od samozachwytu jestem jednak daleki.
Wydałeś książkę, którą określasz mianem „poradnika dla młodych”. Zatem co dalej? Książka kucharska? A może coś o tym, jak ćwiczyć, aby wyglądać tak jak Ty? Masz już jakieś plany
Dlaczego miałbym pisać książkę kucharską? Wiem, że może tego nie widać, ale staram się pisać o rzeczach, na których się w miarę znam. Jeśli chodzi o plany – zamierzam stworzyć na pewno część drugą, może również trzecią, w każdym razie będę coś tam pisał. To koniec końców świetna praca i zupełnie nowa, naprawdę fascynująca forma kontaktu z odbiorcą.
Książka kucharska to tylko przykład. Może być też coś w stylu: „Jak wyglądać dobrze przed trzydziestką”.
Odbieram to jako komplement, którego kulturalnym ludziom komentować nie wypada. Dlatego skomentuję: dobry pomysł. Dzięki, chociaż pozytywne czy negatywne uwagi na temat mojego wyglądu są dla mnie najmniej ważne. Nie robię filmów po to, żeby wyglądać. Nie mam gęby do tego, żeby wyglądać.
 Niektórzy sądzą, że Niekryty powoli traci formę. Czy książka ma za zadanie udowodnić im, że wcale tak nie jest? A może Niekryty Krytyk wcale nie musi niczego udowadniać?
Nie jestem kabaretem, który pisze jeden zestaw skeczy i wystawia go przez dwa lata. Ja taki zestaw skeczy piszę kilka razy w miesiącu, więc bardziej porównałbym to do serialu komediowego. Naprawdę niełatwo ciągle czymś zaskakiwać, szczególnie kiedy samemu sobie postawisz bardzo wysoko poprzeczkę i musisz niejako walczyć z własnymi wcześniejszymi produkcjami. Czy tracę formę? Nie wiem, na pewno bawię się równie dobrze co rok, dwa i trzy lata temu. Wiem, że wielu widzów również – i to mi wystarcza.
A nie masz czasami ochoty zrezygnować z tego? Spróbować czegoś innego? Osiągnąłeś w polskim Internecie ogromnie dużo, jesteś znany, Twoje filmy cieszą się popularnością. Czy jest coś jeszcze, co chcesz osiągnąć w „biznesie” vlogów?
W tym roku będę robił nie tylko filmy, ale również audycje, a także przysiądę do drugiej części książki. Oprócz tego szykuję kilka projektów pobocznych. Nie podchodzę do tego, co robię, myśląc o „osiągnięciach”, bardziej o dążeniu do realizacji pomysłów. Osiągnięcie da efekt, a na ten nie mamy wpływu.
Gdy komuś w życiu coś wyjdzie, to ludzie bardzo szybko oskarżają go o sprzedanie się, o komercję. 
 Spotkałeś się z takimi opiniami po wydaniu książki?
To przekuriozalna sytuacja, kiedy ludzie mówią o „sprzedaniu”, bo ktoś napisał książkę. Wiesz, mogłem wziąć kupę kasy od pewnej partii politycznej za zrobienie filmu o ich spocie reklamowym – to nazwałbym sprzedaniem się, ale napisanie czegoś od siebie i promowanie tego na swoim własnym, prywatnym kanale i facebooku to chyba uczciwa i racjonalna praktyka. Poza tym, większość z tych krzykaczy to zwykle ludzie, którzy jeszcze nie rozumieją, na czym polega dorosłe życie. Nie ma o czym gadać, kiedyś zrozumieją.
Jednego Ci nie mogę wybaczyć – tego, że oceniłeś bajkę mojego dzieciństwa, czyli „Teletubisie”. Jak mogłeś ją tak zbezcześcić?! Dlaczego? :)
Dlatego!!!
W ostatnich latach obserwujemy wysyp vlogerów. Niektóre kanały naprawdę zasługują na uwagę, inne nie. A jak Ty oceniasz vlogerów w Polsce i na świecie? I czy każdy, kto zamieszcza filmik na YouTubie, może nazwać się vlogerem?
Nie zajmuję się teorią Internetu. Polski YouTube jest bardzo słaby, jeśli mam być szczery, to czasem coś tam rodzimego obejrzę, ale ze średnim zainteresowaniem. Wolę amerykańską scenę – jest bogatsza, pod każdym względem. Mam nadzieję, że biało-czerwony YouTube wkrótce się rozkręci, chociaż może to być trudne. W naszym kraju ludzie bardzo szybko i bezlitośnie oceniają innych, a ci inni po prostu często się tego boją.
 Czego jeszcze brakuje polskiemu YouTube’owi, by mógł chociaż w najmniejszym stopniu dorównać kolegom i koleżankom zza oceanu?
Brakuje przede wszystkim pieniędzy i odwagi. Żeby robić to, co robią nasi koledzy z USA, musimy mieć trochę więcej jednego i drugiego. Jak wyobrażasz sobie tworzenie filmów w stylu freddiegow z budżetem rzędu paru złotych na odcinek? Wiesz, można mieć umiejętności i talent, ale jak się nie ma fury z dwoma setkami koni pod maską, to się zostaje na skrzyżowaniu nawet przy wybitnym talencie.
Napisałeś i wydałeś książkę, która okazała się sukcesem, nadal masz miliony wyświetleń na YT, prowadzisz sklep z koszulkami i księgarnię. Zdecydowanie to Twoje pięć minut. Jak zamierzasz je jeszcze wykorzystać? Zagrasz w filmie? Dołączysz do obsady „M jak Miłość” i pokażesz Piotrkowi, jak się podrywa dziewczyny?
Zamierzam dalej robić to, co dotychczas – czyli przede wszystkim kręcić filmy. 
To od nich się wszystko zaczęło, to dzięki nim miałem audycję w Zetce  i wydałem książkę. Pamiętam o tym. Gwarantuję Ci, że nie zobaczysz mnie w „M jak Miłość”.
Wyobraź sobie, że masz jedną minutę, podczas której każdy, absolutnie każdy, będzie Cię słuchać. Co byś powiedział w takim momencie?
Każdy może mnie słuchać, nawet dłużej niż przez minutę. Wystarczy odpalić jeden z moich filmów albo kupić książkę. Nie zależy mi na „absolutnie każdym”, przecież nie będę zmuszał do słuchania moich
mądrości kogoś, komu działam na nerwy… 

A czy Wam Niekryty Krytyk działa na nerwy? Czy zakupiliście i przeczytaliście książkę? Czekacie na kolejną część czy może jesteście tymi, którzy nie potrafią wytrzymać nawet minuty, słuchając Macieja Frączyka?
PISZCIE W KOM.!

Mechi (Uwaga, zmieniłam nazwę z Zojda na Mechi)